Start arrow Start arrow Przeskoczyć własny cień
Menu główne
Start
Alveo
Szukaj w serwisie
Napisali o nas
O autorach
Poleć nas znajomym
Regulamin witryny
Polityka prywatności
Przyślij artykuł
Sondy

Osada Podzamcze Park - Chęciny - dla inwestorów

Polecamy

Zdrowy organizm

Alveo

Oczyszczanie organizmu

Zygmunt WilkowskiBiocybernetyk

Zygmunt Wilkowski

 

Zdrowe odżywianie

Choroby cywilizacyjne

Nieuleczalne choroby - jak je wyleczyć?

Jak pokonać nowotór złośliwy? Spraw, aby nowotwór, rak nie był dla Ciebie zagrożeniem!

 

Analiza mikropierwiastkowa - ankieta

 

 




"Postawa ignorancji nie zmienia nic w świecie zewnętrznym, jak również w świecie ignoranta." - Artur Nowak
Cytat dnia
..Twoje palce niebo nachylają do mych rąk.
Przeskoczyć własny cień
09.06.2006.

„Ci, którzy ufają Panu, nabierają siły, wzbijają się w górę na skrzydłach jak orły, biegną, a nie mdleją, idą, a nie ustają” IZ. 40,31.

Na całym świecie lekarze i naukowcy pracują nad wynalezieniem skutecznych leków przeciwnowotworowych. I choć zdziałano na tym polu już bardzo dużo, to osiągnięcia w tej dziedzinie są — jak na razie — tylko połowiczne. Dlatego też strach przed wyrokiem paraliżuje niekiedy wolę ludzi chorych i często składają oni broń, tzn. po prostu rezygnują z walki o przetrwanie. Ale tak być nie powinno! Istnieje bowiem droga wyjścia z tej — jak by się wydawało — beznadziejnej sytuacji! Drogę tę spróbuję wskazać, bowiem, będąc u progu śmierci, sama z niej skorzystałam i dalej nią kroczę, gdyż wróciła mi zdrowie i dała radość życia. Zachęcam więc wszystkich do pójścia nią!

Zauważono, że wcześniej umierają pacjenci, którzy z powodu choroby popadli w depresję, podczas gdy inni — cierpiąc na to samo — zdrowieją i odnoszą zwycięstwo w walce.

W czym tkwi przyczyna tych różnic? Otóż, wiadomo, że zwycięzców cechuje aktywność i wiara w to, że mogą wyzdrowieć. Posiadają wolę życia. Charakteryzuje ich chęć i radość życia, a przede wszystkim mają jasno określony cel: chcą zmienić swój dotychczasowy styl życia!

„Dlaczego?” — zapyta ktoś. Analizując na łożu boleści swoje dotychczasowe życie i postępowanie, doszli do wniosku, że sami doprowadzili się do takiego stanu, depcząc świadomie lub nieświadomie prawa natury, a tym samym prawo Boże. Zaś taka samokrytyka jest pierwszym krokiem w kierunku zdrowia, i to zarówno fizycznego, jak i psychicznego. Mówię tak z własnego doświadczenia! A potwierdza to także Słowo Boże: „Chodzą tylko krętymi ścieżkami. Żaden z tych, którzy nimi chodzą, nie zna pokoju” IZ. 59,8.

„Dobrze — powie ktoś inny — ale ja w to nie wierzę! Ja domagam się faktów naukowych! Czy badania to potwierdzają?” „Oczywiście — brzmi odpowiedź — jak najbardziej!” Posłuchajcie, co one mówią. Przebieg choroby nowotworowej bywa odmienny u różnych osób, ale to, że tak jest, wydaje się być zależne od typu osobowości pacjenta, bowiem badania przyczyn powstawania raka wskazują na ogromną rolę czynników psychologicznych. Badania dowiodły, że u osób żyjących w sytuacjach stresowych znacznie szybciej rozwijają się nowotwory złośliwe, podczas gdy u pacjentów, którzy wierzą w swe wyzdrowienie, następuje dość często „wyleczenie samoistne” lub „samoistna remisja”. Określenia te nie wyjaśniają istoty zjawiska, ale też nie powinny zwalniać od głębszych refleksji nad procesami powodującymi zdrowienie. [w górę]

Psychologia mówi nam o istnieniu ścisłej zależności psychofizycznej organizmu ludzkiego od różnych bodźców zewnętrznych i wewnętrznych. W związku z tym warto zastanowić się, czy różne stany emocjonalne wpływają na podatność ciała na choroby. Jest to temat modny i dlatego też zajęli się nim naukowcy różnych specjalności. Relacje z wyników badań, napływające z całego świata, są naprawdę rewelacyjne, stwierdzono bowiem ponad wszelką wątpliwość, że również stany emocjonalne mają ogromny wpływ na system obronny człowieka. Ba, nawet wykazano, że istnieje ścisła współzależność między mózgiem a systemem immunologicznym i system ten zdaje się mieć własny „mózg”, znaczy to, że świadomość jest jak gdyby podzielona pomiędzy ciało a psychikę. Odkrycia te spowodowały „rewolucję” w medycynie konwencjonalnej, która opierając się na kartezjańskiej zasadzie dualizmu, widziała osobno duszę i osobno ciało, tzn. nie uznawała holistycznego (całościowego) spojrzenia na istotę ludzką. To, że tak nie jest, udowodniły liczne badania. Dr Blalock z uniwersytetu w Birmingham odkrył np., że właśnie system immunologiczny przesyła sygnał do mózgu o obecności ciał obcych (np. wirusów, bakterii), tak jak zmysły informują o otoczeniu. A inni badacze stwierdzili, że napięcia emocjonalne są bezpośrednią lub pośrednią przyczyną różnych chorób, m.in. raka.

Przypuszczenia i doświadczenia naukowe mocno przemawiają za tym, że życie jest wynikiem misternie obmyślonego i starannie przygotowanego planu, opartego na jedności psychofizycznej. Tak twierdzi nauka. To są fakty. Jednak istnieje przecież jeszcze inna sfera doznań, która nie może być ujęta parametrami. Życie jest procesem bardzo złożonym i w pewnym sensie okryte tajemnicą. Przyjrzyjmy się mu bliżej.

Niewątpliwie wszystkie cierpienia określane mianem chorób cywilizacji (np. rak, cukrzyca, reumatyzm, choroby psychiczne itp.) lub zarazą XX wieku (AIDS), łącznie z chorobami psychicznymi, nie są owocem porywów ducha, lecz właśnie jego zamierania, deptania praw natury i dekalogu. Dlatego też dbałość o zdrowie jest nakazem moralnym! W tym nakazie mieści się także problematyka nałogów. Człowiek religijny, głęboko oddany sprawie Bożej, nie będzie szukał sztucznych podniet, które z biegiem czasu odcisną swoje piętno na jego psychice i na jego zdrowiu.

Zwalczać nałogi jest rzeczą niełatwą. Zatruta i porażona jest bowiem u nałogowców psychika i wola. Jednakże pragnienie pozbycia się nałogów jest pierwszym krokiem w kierunku stania się zdrowym i wolnym człowiekiem. Dlatego też wszystkim tym, którzy pragną powrócić do utraconej radości życia — a stracili ją bądź w wyniku poważnej choroby, bądź uwikłania się w nałogi (przyjmowanie narkotyków, wąchanie różnych związków chemicznych, palenie tytoniu, picie kawy naturalnej), które doprowadziły do takiego stanu, w jakim się teraz znajdują — proponuję nowy styl życia, czyli zachęcam do „przeskoczenia własnego cienia”! [w górę]

„Co to jest ten nowy styl życia? — zapyta niejeden czytelnik. — Na czym polega? Jakie są jego kryteria? Co mogę zmienić, względnie naprawić w moim życiu? A jaką będę miał korzyść, kiedy przeskoczę własny cień?”
Wszystkim szukającym wyjaśnienia tej kwestii odpowiedzieć można jednym zdaniem: „Po prostu trzeba powrócić na dawne ścieżki!” Myśl tę zaczerpnięto z prastarej świętej księgi, Biblii. Nie jest ona tylko zbiorem prawd religijnych. Jej Autor, Główny Konstruktor człowieka, daje także wspaniałe rady, np. jak zachować ciało i duszę sprawne do późnej starości, a przede wszystkim, jak uzyskać pokój duszy. Otóż to!

Niestety wiek XX potraktował spokój duszy po macoszemu. W pogoni za złudnym blichtrem tego świata, opierając swe dążenia li tylko na wartościach materialnych, człowiek zaniedbał, ba, nawet zapomniał o tym, że istnieje ścisła zależność psychofizyczna jego organizmu od różnych bodźców zewnętrznych i wewnętrznych. Za to zapomnienie, niestety, drogo płacą społeczeństwa. Wyraża się to w wysokim wskaźniku zachorowalności na choroby cywilizacji, o których wspomniano wyżej. Teraz medycyna oficjalna odkrywa na nowo to, o czym zapomniała i co zaniedbała, i zaleca dawne ścieżki. Jest to niewątpliwie objawem korzystnym. Dla porównania zacytujmy jeszcze raz Biblię: „Przystańcie na drogach i patrzcie, pytajcie o odwieczne ścieżki, która to jest droga do dobrego i chodźcie nią, a znajdziecie odpoczynek dla waszej duszy! Lecz oni odpowiedzieli: Nie pójdziemy” JER. 6,16.

Dla zagonionego człowieka doby obecnej są te odkrycia pewną rewelacją. Pożytkiem jest także fakt, że dziś w świadomości ludzi dokonuje się pewien przełom i zaczyna się spoglądać od strony naukowej i medycznej na dawną wiedzę, zdawałoby się prymitywną. Zachęcam zatem po raz wtóry do skorzystania ze starych rad i tych odkrytych na nowo! Namawiam nie tylko osoby będące w poważnych tarapatach zdrowotnych, ale wszystkich czytelników! Niech im przewodzi stary znany slogan, który brzmi: „Lepiej zapobiegać niż leczyć”.

Chcę zapewnić, że nie są to zachęty gołosłowne, ponieważ sama przeszłam przez owo piekło onkologiczne i wiem, co ono oznacza. Od tej chwili minęły dwadzieścia dwa lata. Dzięki łasce Bożej i nowemu stylowi życia nie jestem już inwalidką II grupy, ale osobą pełnosprawną, pełną energii życiowej! Zaufałam bowiem Temu, który jest Panem życia i śmierci, i powiedziałam „tak” dla nowej drogi wiodącej po starych ścieżkach! Powiedz i ty, drogi czytelniku, „tak”, bowiem osobowość — jak udowodniliśmy — ma olbrzymi wpływ na układ odpornościowy, a zmiana twojego stylu życia pociąga za sobą zmianę środowiska, w którym powstała choroba. To nowe środowisko zaś może być tak niegościnne dla niej, że choroba zniknie, po prostu jej nie będzie! Wykorzystaj więc te możliwości w sposób maksymalny.

W tym tkwi twoja szansa!

A teraz życzę wszystkim czytelnikom: Postanówcie przeskoczyć własny cień — wasze słabości — i skierujcie myśli wasze ku niebu, prosząc Boga o pomoc w odnowie waszego umysłu!

 

Źródło: www.nadzieja.pl

 

 

Zmieniony ( 30.06.2006. )
Drukuj Wersja do wydruku Email Wyślij znajomym
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Tematy pokrewne
Nowości
Najczęściej czytane

R E K L A M AMiejsce na Twój link
Advertisement
© www.zdrowie.annet.pl - Wszelkie prawa zastrzeżone.