Medytacje na kolacje
26.08.2007.
Chwila skupienia może pomóc w zrzuceniu zbędnych kilogramów i leczeniu chorób przewlekłych.
Negatywne i autodestrukcyjne myśli: "Jest coraz gorzej" albo "Skończę na wózku inwalidzkim" nie uwolnią od choroby.


Mogą za to wpędzić w jeszcze większe kłopoty. Dlatego coraz częściej lekarze
radzą pacjentom, by próbowali zapanować

nad swoim umysłem. Ma im to pomóc uwolnić się od lęków, towarzyszących
chorobie. Taki stan można osiągnąć,

stosując na przykład popularną na Zachodzie technikę MBSR, sięgającą
korzeniami starożytnych tradycji buddyjskich.

To skrót od angielskiej nazwy Mindfullness Based Stress Reduction, która
oznacza opanowanie Stresu

w oparciu o tzw. techniki uważności.



Podczas 45-minutowej medytacji uczestnicy uczą się obserwować to, co dzieje
się w ich ciele i umyśle:

nieustanną gonitwę myśli i doznań fizycznych. Ich powstawanie i zanikanie.
Utrzymywanie takiego stanu podwyższonej

uwagi nie jest łatwe. Buddyści, wskazując na panujący w nas chaos, mówią o
małpim umyśle. Jak małpa skacze bez przerwy

z gałęzi na gałąź, tak nasz umysł bez ustanku huśta się między tym, co już
było, a tym, co dopiero będzie.

Żal nam przeszłości, a jednocześnie martwimy się o przyszłość. Nigdy nie
żyjemy w teraźniejszości, tu i teraz.
Pierwsze próby kończą się zazwyczaj frustracją: "Niemożliwe! Nie dam rady!"
i zniecierpliwieniem: "Czy to się kiedyś skończy?".

Czasem błyśnie na chwilę jakaś trywialna myśl: "Co będzie na kolację?".
Celem takiego treningu nie ma być jednak osiągnięcie nirwany,

 lecz uważne obserwowanie - jak mówią buddyści -rozbrzmiewającej w nas
kakofonii myśli i wrażeń.

Ciąg dalszy na: http://www.newsweek.pl/wydania/artykul.asp?Artykul=10844